12 listopada 2014

ROGALE MARCIŃSKIE




W tym roku postanowiłam zmierzyć się z Rogalami Marcińskimi. Powiem Wam tak, trochę pracy przy nich jest, nie ukrywam, ale można dąć radę. 
Edkowi smakował bardzo mak w czasie przygotowywania, wyjadał go z garnka ;).
Nie zrobiłam ich z białego maku, ale z czarnego. Są słodkie, dla łasuchów idealne. Widząc wczoraj twarze bliskich pałaszujących moje wypieki, stwierdzam że im smakowało.

11 listopada 2014

JANNETTAS GELATERIA














Zwiedzając St Andrews odwiedziliśmy również ich niesamowitą lodziarnię Jannettas Galateria. Lodziarnia założona w 1908 roku przez Włocha Bennett Jannetta, to wielokrotnie nagradzane miejsce, które sprzedaje obecnie ponad 100 smaków lodów, sorbetów oraz mrożonych jogurtów. Lodziarnię prowadzi już czwarte pokolenie rodziny Jannetta. 
Miejsce to nie potrzebuje chyba reklamy, kolejka jest tutaj zawsze, bez względu na pogodę. Ale na te lody warto czekać. Nam również one przypadły do gustu. Po prostu są pyszne !!!

5 listopada 2014

ST ANDREWS


 


 














W naszej podróży po Szkocji dwa razy trafiliśmy do małego, ale bardzo znanego miasteczka St Andrews. Miasto jest  położone nad morzem północnym, znane przede wszystkim z najstarszego w Szkocji uniwersytetu, katedry oraz tradycji związanych z golfem. Pole golfowe - Old Course - jest najsłynniejszym i najbardziej prestiżowym, tego typu miejscem na świecie. Piłeczki turlają się tam po zielonej trawie już od 600 lat! 
Z ciekawostek University of St Andrews ukończyła Księżna Kate i Książę William.
Miasteczko jest malownicze, mnóstwo tu kawiarenek, galerii oraz pięknych widoków. Ludzie żyją tutaj wolniej i jakoś tak spokojniej. Klimat tego miasteczka udziela się wszystkim.

3 listopada 2014

LABIRYNT



















Pogoda nadal nas rozpieszcza. Pozwala na długie, przyjemne spacery. Na przykład, na błądzenie w wielkim labiryncie kukurydzy.
Do stworzenia labiryntu wykorzystano 100 tysięcy roślin, które teraz mają ok 3 metrów wysokości. Posadzono je w 13 kręgach, na powierzchni półtora hektara przy krajowej ósemce.
Wchodząc do labiryntu poszukiwaliśmy drogi, pozwalającej dotrzeć do celu. Ścieżka w prawo, ścieżka w lewo, ślepa uliczka i powrót inną drogą. Edek biegał i krzyczał - jest !, tędy idziemy !, znalazłem drogę !. Zabawa przednia. 
Jak chcecie się wybrać, to już niestety jest za późno. Może za rok znowu się uda.