9 sierpnia 2019

PUSTELNIK



















Trafiliśmy tutaj zupełnie przypadkowo. Przed weekendem mieliśmy zaplanowany wyjazd do Łodzi, ale zostaliśmy wyrolowani z mieszkaniem i mieliśmy weekend spędzić we Wrocławiu. W sobotę podjęliśmy ostatnią próbę wyszukania czegokolwiek w naszych Sudetach, ale znalezienie wolnych pokoi w ostatniej chwili i tylko na dwa dni w okresie wakacyjnym graniczy z cudem. Po obdzwonieniu (nieskutecznie) kilku adresów trafiliśmy na agroturystykę w miejscowości Pustelnik, w której był wolny jeden duży 5 osobowy pokój. Właścicielom pasowały nasze 2 dni pobytu, ze względu na ograniczoną ilość obsługi w ten weekend oraz zaawansowaną ciążę właścicielki. Wzięliśmy pokój w ciemno (nie sprawdzaliśmy żądnych opinii w internecie) i szczęśliwie trafiliśmy na cudowne miejsce.
Agropustelnik to posiadłość położona w małej wiosce z dala od miejskiego zgiełku. Do dyspozycji gości, gospodarze oddają dom zaadaptowany z poniemieckiego gospodarstwa wraz z przestrzenią wokół niego. Duży, zielony ogród z miejscem na ognisko, dwa stawy z możliwością wędkowania, piaskownicę dla dzieci oraz lasy znajdujące się dookoła gospodarstwa, które pozwalają aktywnie spędzić czas oraz odpocząć. Po prostu zakochaliśmy się :)

2 lipca 2019

SZPITAL



























17 edycja SURVIVALU tym razem zagościła w budynkach dawnego Szpitala Kolejowego przy ul. Wiśniowej. W 35 pracach tematem przewodnim przeglądu sztuki są niewidoczne, ukryte procesy. Procesy te dotyczą człowieka, jego życia, chorób, tożsamości, pragnień i lęków. Są to także procesy które zachodzą w architekturze, historii, przestrzeni, w przeszłości i przyszłości. Całość taka niedopowiedziana, ale jak zwykle warto było zobaczyć. Odbiór i zrozumienie wszystkiego na pewno nie jest łatwe, ale nietrudno jest zainteresować i rozbudzić wyobraźnię dziecka.

28 czerwca 2019

BYŁ SOBIE BASEN
















Kąpielisko mojego dzieciństwa zostało zbudowane ok 80 lat temu (1938-39), kiedy na Henryków mówiło się Heinrichau. Większą część wakacji, okresu szkoły podstawowej, spędzałem właśnie tam. Był to największy basen w okolicy. Pamiętam, że woda tylko przez pierwsze dwa tygodnie była w miarę przeźroczysta, później mówiło się na nią „zupa”. Nikt się wtedy tym nie przejmował :).
Było to miejsce gdzie nauczyłem się pływać i skakać na główkę. Miejsce gdzie podrywało się dziewczyny, piło kolę z woreczków i żuło gumy „Turbo”.
Zawsze chodziłem tam z kumplami z osiedla. Pojawialiśmy się przeważnie przed 9 rano, jeszcze przed otwarciem, aby zarezerwować sobie najlepsze miejsca na terenie obiektu. Spędzałem tam całe dnie, z przerwą na obiad, na który szedłem do domu. Basen zamykano o godzinie 18. 
Bardzo często umawialiśmy się na nocne kąpiele. Około 20 pojawialiśmy się na miejscu, przeskakiwaliśmy przez płot i spędzaliśmy tam kolejne godziny. Tak właśnie mijał nam tam beztroski czas dzieciństwa, bez telefonów, tabletów i kontaktu z rodzicami przez długie godziny. 
Teraz basen wygląda zupełnie inaczej. Jest to zaniedbane i opuszczone miejsce. Szkoda, że nikt nie nada temu miejscu drugiego życia. Byłoby fajnie przyjść tutaj z naszymi dzieciakami i wspólnie spędzić czas na leniuchowaniu.