18 listopada 2021

RODOS


























Wyspa Rodos to były nasze pierwsze, popandemiczne wakacje. To czwarta wyspa, po Krecie, Korfu oraz Kos, na której spędziliśmy przyjemnie czas. Wylecieliśmy pod koniec września i jest to optymalny moment na zwiedzanie tej części zakątka Europy. Jest to bardzo istotne, bo walory klimatyczne i zabytki przeszłości powodują, że jest jedną z najchętniej odwiedzanych (na drugim miejscu po Krecie) wysp greckich w celach turystycznych i wypoczynkowych. W tym czasie turystów jest już niewielu, szczególnie tych z dziećmi, bo to początek szkoły. Do tego temperatury mają przyjemne wartości, rzędu 25-30 st. Celsjusza. 

Wyspa jest niewielka, o długości 80 km i szerokości 40 km. Wypożyczenie auta na 3 dni w zupełności wystarczy. W tym czasie odwiedzicie kilka przepięknych plaż, niekoniecznie tych z przewodników. Warto zatrzymywać się na tych dzikich, bez infrastruktury gastronomiczno-wypoczynkowej, o ile zaopatrzyliście się w prowiant i wodę. My tak robiliśmy. Dzięki temu cała plaża była nasza.

Wnętrze wyspy to małe wioski o specyficznym greckim klimacie. Każda wioska ma obowiązkowo przynajmniej jedną tawernę, w której skupia się życie mieszkańców. W takich miejscach przeważnie jadaliśmy i nigdy się nie zawiedliśmy. Świeże ryby, owoce morza, sałatka grecka, tzatziki i pyszne wino zawsze były na wysokim poziomie. Proste i bardzo smaczne, lokalne jedzenie.

Jedynym dużym miastem w jakim byliśmy to Rodos. Otoczone murami Stare Miasto jest niesamowicie klimatyczne. Wąskie uliczki wypełnione są lokalnymi kawiarniami, restauracjami oraz małymi sklepikami. W okresie wczesnojesiennym było niewiele ludzi, latem raczej byśmy się nie zdecydowali na zwiedzanie.

Na Gracji jak zwykle nie zawiedliśmy się. Hotel, lokalne jedzenie, góry, plaże to wszystko u nas zagrało, było naprawdę wypoczynkowo. Na pewno odwiedzimy Grecję ponownie. Mamy jeszcze tyle wysp do wyboru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz